Aktualności

Strona znajduje się w archiwum.

Data publikacji 30.05.2014

Wyjątkowy funkcjonariusz: laureatka konkursu "Policjant, który mi pomógł"


- Do tych obowiązków nie da się podejść bez emocji. Na interwencjach zatrzymujemy agresywne osoby. Przemoc dotyka głównie kobiety i dzieci - nie można się temu bezczynnie przyglądać – mówi sierż. Anna Dulemba, dzielnicowa z Komendy Policji w Skarżysku Kamiennej. Dodaje, że w interwencji nie chodzi jedynie o powstrzymanie sprawcy, ale o to, by ofiary poczuły się bezpieczne. Czasem potrzeba długich rozmów i cierpliwości, by pokrzywdzone osoby zechciały zawalczyć o własne życie. Ale sierż. Dulemba tak łatwo nie odpuszcza. A grono wdzięcznych jej kobiet się powiększa. Przedstawiamy kolejną odsłonę z serii „Wyjątkowy funkcjonariusz”. Tym razem laureatka konkursu „Policjant, który mi pomógł”.

- Podczas jednej z interwencji ojciec pod wpływem alkoholu zachowywał się agresywnie wobec dziecka. Groził, że zrobi mu krzywdę. Wystarczyło tylko jedno spojrzenie na osobę, z którą przyjechałam do interwencji, by natychmiast wspólnie zareagować - opowiada sierż. Anna Dulemba z Komendy Policji w Skarżysku Kamiennej. Co myślała w tamtej chwili? Na pewno nie o tym, że może stać się jej krzywda. – Najważniejsze, by dziecku nic się nie stało. Trzeba je chronić. Wykonać dobrze zadanie. Czas na rozmyślanie będzie później – mówi bez namysłu.

Trzeba tak umiejętnie poprowadzić rozmowę, żeby nie zrazić już na początku. Dać poczucie bezpieczeństwa, utwierdzić w przekonaniu, że ofiara nie jest sama z problemem, że może na nas liczyć

sierż. Anna Dulemba

Dzielnicowi to policjanci z „pierwszej linii”. – Na interwencjach zatrzymujemy sprawców przestępstw, wykroczeń czy osoby agresywne wobec swoich bliskich i niebezpieczne – wymienia sierż. Dulemba. Ona jednak nie zamieniłaby swojej pracy na żadną inną. Do policji wstąpiła w 2005 roku, tuż po skończeniu studiów pedagogicznych. W  2008 roku została dzielnicową w KP w Suchedniowie. Była wtedy jedyną kobietą w KPP w Skarżysku-Kamiennej na tym stanowisku.

- Kobiety-dzielnicowe łagodzą obyczaje – śmieje się. Ale jest w tym ziarnko prawdy. To powszechna już opinia, że agresywni mężczyźni zupełnie inaczej reagują, gdy na interwencji w ich sprawie pojawia się kobieta.

Dla sierż. Dulemby najważniejsze jednak, że pokrzywdzone przez mężczyzn łatwiej ufają policjantce. – Może mają żal do mężczyzn, jakiś uraz – zastanawia się dzielnicowa. Wie, że praca z ofiarą przemocy domowej nie jest łatwa. – To trudne zadanie. Trzeba tak umiejętnie poprowadzić rozmowę, żeby nie zrazić już na początku. Dać poczucie bezpieczeństwa, utwierdzić w przekonaniu, że ofiara nie jest sama z problemem, że może na nas liczyć. Żeby się nie wycofała i chciała to zmienić – wymienia policjantka.

Czasami mija wiele czasu, nim ofiara zdecyduje się w ogóle mówić o koszmarze, jaki rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami. – Nie zawsze przemoc to alkohol, bieda, krzyki i siniaki. Czasami sprawcami są majętni, dobrze wykształceni ludzie. Trzeźwi celowo stosują „chłodną przemoc” – psychiczną. Taką, która zostawia tylko ślady na duszy. Sąsiedzi nawet nie wiedzą, że tuż obok dzieje się coś tak złego. Trudno jest ją też udowodnić, dlatego ofiary boją się mówić o niej głośno – mówi policjantka.

Nie zawsze przemoc to alkohol, bieda, krzyki i siniaki. Czasami sprawcami są majętni, dobrze wykształceni ludzie. Trzeźwi celowo stosują „chłodną przemoc” – psychiczną. Taką, która zostawia tylko ślady na duszy

sierż. Anna Dulemba

Ale sierż. Dulemba tak łatwo nie odpuszcza. Wie, że takiej kobiety nie można zostawić samej. Rozmowy, zainteresowanie, wsparcie przynoszą skutki.

"Dzię­ki jej szcze­gól­ne­mu za­an­ga­żo­wa­niu moje dzie­ci śpią spo­koj­nie i za­czy­na­my nowe życie" - na­pi­sa­ła jedna z pod­opiecz­nych po­li­cjant­ki w uza­sad­nie­niu zgło­sze­nia do konkursu „Policjant, który mi pomógł”, organizowanego  przez Po­go­to­wie dla Ofiar Prze­mo­cy w Ro­dzi­nie "Nie­bie­ska Linia”. Nagradza on policjantów, którzy wykazali się szczególnym poświęceniem w pracy na rzecz ofiar przemocy domowej.

"Mój mąż pił przez wiele lat, robił przy dzie­ciach awan­tu­ry, wy­zy­wał mnie, za­bie­rał dzie­ciom pie­nią­dze ze skar­bon­ki. Dzie­ci się go bały. (...) Roz­bił dzie­ciom je­dy­ny te­le­wi­zor, wybił dziu­rę w drzwiach. My­śla­łam, że takie życie jest nor­mal­ne, że tak po­win­no być. Pani Ania uświa­do­mi­ła mnie, że to ja mogę wszyst­ko zmie­nić" - czy­ta­my w zgło­sze­niu.

W edycji konkursu z 2013 roku sierżant Dulemba znalazła się wśród grona 117 innych funkcjonariuszy, których do konkursu zgłosili ich podopieczni, ale także współpracujący z nimi psychologowie, pedagodzy czy instytucje. Policjantka przyznaje, że była zaskoczona tym zgłoszeniem. Jeszcze mocniej, gdy dowiedziała się, że jest w piątce laureatów konkursu.  – Ja tylko wykonuję swoje obowiązki. To nie jest dla mnie jakiś wyjątkowy wyczyn. Zapewne są całe tysiące funkcjonariuszy, którzy także pomagają innym. Na tym polega nasza praca – mówi skromnie. Ale jej współpracownicy twierdzą jednak, że takiej dzielnicowej, jak sierż. Anna, to ze świecą szukać. Mówią, że jak się angażuje, to na sto procent.

A wyróżnienie w konkursie tylko dodało jej skrzydeł. – Tuż po jego otrzymaniu jeszcze bardziej się przyłożyłam. Udoskonaliłam swoje umiejętności, doszkoliłam się w przepisach – mówi. Wkrótce została laureatką konkursu „Dzielnicowy roku” na szczeblu wojewódzkim.

Od tamtej pory jej zaangażowanie w pracę nie słabnie. Wciąż pełni obowiązki dzielnicowej. Prowadzi także spotkania  z dziećmi w szkołach.  Uczy je właściwego zachowania na drogach czy wobec obcych osób. – Prowadzę taką akcję „Jabłko i cytryna”. Dzieci ubrane w odblaskowe kamizelki uczestniczą w policyjnym patrolu. Z zaciekawieniem przyglądają się, jak wygląda praca policjantów „od kuchni”. Tym, którzy popełnią wykroczenie mają szansę wręczyć cytrynę, jako pouczenie. Właściwe zachowania na drodze honorują jabłkiem. To taka nauka przez zabawę – mówi Dulemba.

Absolwentka studiów pedagogicznych doskonale łapie kontakt z najmłodszymi. Przyznaje, że te umiejętności wykorzystuje również podczas interwencji przy awanturach domowych. – Dzieci cierpią w takich sytuacjach najbardziej. To przykre, gdy rodzice traktują je jak kartę przetargową. Zdarzają się przecież interwencje, gdzie kłótnia dorosłych jest tylko argumentem wykorzystywanym przy walce o majątek. To przykre, że nie liczy się dla nich dobro dziecka – mówi.

Przypomnijmy, że zgłoszenia do tegorocznej edycji konkursu „Policjant, który mi pomógł są przyjmowane do 31 maja 2014 roku. Konkurs odbywa się pod patronatem Komendanta Głównego Policji oraz rządowego programu ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań "Razem Bezpieczniej".

Mapa serwisu