Igor Janke: Czy wie pan, jak wygląda sytuacja w tej chwili na wschodniej granicy?
Witold Drożdż: Tak, oczywiście na bieżąco monitorujemy sytuację. Z informacji, które napływają do nas od wczoraj wynika, że ta sytuacja powoli się poprawia. Obecnie mamy na granicach, sumując wszystkie przejścia graniczne, między czterdzieści a pięćdziesiąt procent obsady celnej w stosunku do tej, która być powinna. Oczywiście są miejsca, gdzie jest troszkę mniej niż te czterdzieści procent, ale są też takie jak choćby Kuźnica, gdzie tych celników jest osiemdziesiąt procent stanu, który być powinien. Obserwujemy takie zjawisko, że tych celników jest coraz więcej, więc mamy wrażenie, że sytuacja stopniowo się poprawia.
Igor Janke: Ile trzeba czekać jeszcze w kolejce do granicy, ile kierowcy muszą stać?
Witold Drożdż: To jest sprawa bardzo lokalna. Niestety ten czas oczekiwania dziś jeszcze musimy liczyć w dniach.
Igor Janke: Rozumiem, że nie w dwóch dniach tylko w pięciu czy sześciu?
Witold Drożdż: W niektórych przypadkach niestety tak. Natomiast jestem przekonany, że w efekcie dzisiejszych rozmów prowadzonych na różnych płaszczyznach rzeczywiście ten powrót celników do pracy będzie w dniu dzisiejszym i zauważalny w sensie liczby i tempa pracy, więc począwszy od dzisiaj ten korek, który jest na przejściach granicznych będzie się rozładowywał.
Igor Janke: Z czego wynika to, że tak łatwo jest sparaliżować państwo?
Witold Drożdż: Państwo nie zostało sparaliżowane..
Igor Janke: Zostało. Jeżeli nie można pokonać jednej z naszych największych granic, to znaczy, że jesteśmy w jakiejś jego części sparaliżowani. Ludzie marzną, siedzą w strasznych warunkach.
Witold Drożdż: Oczywiście mamy do czynienia z istotnymi trudnościami na szeregu naszych przejść granicznych. To nie oznacza paraliżu państwa, to oznacza bardzo poważne utrudnienia w funkcjonowaniu w jednym z jego obszarów. Jest to sytuacja niewątpliwie niezwykle poważna, której nikt nie lekceważy. Zawsze przejścia graniczne są takimi wąskimi gardłami i wszelkie sytuacje kryzysowe, które się w ich obrębie pojawiają, wywołują bardzo niekorzystne skutki.
Igor Janke: A kiedy powstał sztab kryzysowy lub kiedy państwo rozpoczęliście działania, które miały przeciwdziałać tej sytuacji?
Witold Drożdż: Sytuacja od samego początku była bardzo intensywnie monitorowana przez resort finansów. W ostatnich dniach w rozwiązanie problemu włączyły się także inne resorty, które w jakimkolwiek zakresie mogły być tutaj pomocne jak na przykład Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Igor Janke: W ostatnich dniach czyli kiedy?
Witold Drożdż: Czyli od końca ubiegłego tygodnia. Natomiast sam problem pozostający w z punktu widzenia merytorycznego w gestii resoru finansów był przez resort finansów od początku monitorowany i tam szukano sposobów rozwiązania tej sytuacji.
Igor Janke: Resort finansów zajmował się tym, czy można dać takie czy inne podwyżki celnikom.
Witold Drożdż: Resort finansów zajmował się znalezieniem rozwiązania tej sytuacji i to nie tylko w takich kategoriach doraźnych ale i strategicznych. Musimy pamiętać, że mamy do czynienia z problemem, który ma niestety długą historię co najmniej ostatnich dwóch lat. Niestety na przestrzeni ostatnich tych dwóch lat z środowiskami celnymi nie był prowadzony dialog na tyle intensywny i wiarygodny, aby mogli oni zaufać, że ich problemy zostaną rozwiązane w krótkim czasie. Stąd ich protest przybrał tak radykalna formę.
Igor Janke: Ale mówiąc szczerze to, czy celnicy - niezbyt wielka grupa zawodowa- dostaną tę podwyżkę czy nie dostaną nie jest dla większości ludzi interesujące. Bardziej interesujące jest to, czy mogą funkcjonować normalnie w swoim kraju. Interesuje mnie to, w jaki sposób rząd starał się zapobiec takiej sytuacji? Czy działały jakieś służby, które przewidywały, że jak celnicy zaczęli zapowiadać jakiś protest, to ktoś przewidział, że granice mogą być zablokowane? Czy zostali jacyś inni celnicy z granicy zachodniej, południowej przygotowani do tego, żeby szybko się przemieścić? Czy ktoś przygotował się do tego, żeby informować ludzi, jak jeździć, którędy się poruszać, żeby przygotować warunki dla tych kierowców, którzy będą stali w tych korkach? Czy coś takiego się działo? Bo ja, czytając gazety, słuchając radia, miałem wrażenie, że jestem państwie, w którym obowiązuje prawo dżungli.
Witold Drożdż: Wszystkie służby, który w tym zakresie działać powinny, działały. Niewątpliwie jest tak, że eskalacja samej formy protestu następowała bardzo szybko i może w tym zakresie zostaliśmy w pewnym sensie zaskoczeni, licząc jednak na to, że uda się, przedstawiając bardzo konkretne propozycje rozwiązań, przekonać celników do tego, aby rządowi Donalda Tuska dali te kilka tygodni na wykazanie.
Igor Janke: A czy nie myśli pan, że samo zaufanie i wiara w to, że ludzie są dobrzy i pokochają nowego premiera i mu uwierzą to trochę za mało? Że potrzebne są procedury i konkretne działanie, żeby takim sytuacjom przeciwdziałać? Bo jestem przerażony, kiedy pan jako wiceminister spraw wewnętrznych, potężnego urzędu w Polsce, mówi mi, że zostaliście tym zaskoczeni.
Witold Drożdż: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie zostało tym zaskoczone. Ja mówię o pewnej sytuacji, która od początku była analizowana, monitorowana przez resort finansów. Być może pewnym momencie była nadzieja na to, że ten protest nie przyjmie aż tak gwałtownej formy. On przyjął taka gwałtowną formę. Dziś chyba nie ma sensu sięgać do tego, co było dwa tygodnie temu. Dziś musimy jak najszybciej rozwiązać tę sytuację. W pierwszej linii zaangażowane mamy wszystkie służby, jakie w tym zakresie mogą pomóc. Straż pożarna od kilku dni bardzo intensywnie pracuje nad tym, aby do wszystkich kierowców stojących na przejściach granicznych dotarła.
Igor Janke: Od kiedy? Bo ja usłyszałem o tym wczoraj po raz pierwszy.
Witold Drożdż: Ale zapewniam, że ta pomoc docierała znacznie wcześniej. Być może nie docierała do wszystkich osób. Ale musimy mieć też świadomość tego, że w większości przejść mieliśmy do czynienia z blokadami dróg, więc ta pomoc nie była w stanie dotrzeć bardzo często do kierowców, którzy na nią czekali. Co więcej, w niektórych przejściach, gdzie ta pomoc docierała, ci pierwsi kierowcy, z którymi strażnicy pożarni mieli do czynienia, informowali, że ta pomoc nie jest konieczna. Rozumiem, że to też była taka deklaracja wynikająca z emocji niż z tego, że faktycznie takich potrzeb nie było. Dziś, choć nie jest to od dziś jak podkreślam, docierają i ciepłe posiłki i napoje i pomoc medyczna i środki czystości. Myślę, że na tym poziomie podstawowych potrzeb, które mają kierowcy, stojący w tych wielokilometrowych korkach służby polskie zapewniają wszystko, co zapewnić powinny. Mam nadzieję, że od dzisiaj będziemy mieli do czynienia z nową sytuacją, że te przejścia zostaną faktycznie udrożnionie w perspektywie dwóch, trzech dni sytuacja się znormalizuje. Oczywiście z tego trzeba wyciągnąć wnioski.
Igor Janke: Jakie wnioski? Ja mam cały czas poczucie, że państwo było kompletnie nieprzygotowane do tej sytuacji, a nawet pański kolega, przedstawiciel rządu, sekretarz stanu w kancelarii premiera Rafał Grupiński mówi, że jako państwo odziedziczyliśmy państwo nieprzygotowane do sytuacji kryzysowej. Oczywiście, wiadomo - poprzednicy są winni. Ale już w tej chwili rządzi rząd Platformy Obywatelskiej. Ten rząd nie był przygotowany do tej sytuacji. Pytanie, co należy zrobić, żeby, kiedy następnym razem taka sytuacja się wydarzy, rząd był przygotowany? Po pierwsze, czy jego służby dostaną wcześniej informacje o tym i analitycy wcześniej przewidzą możliwe scenariusze, również czarne i rząd będzie przygotowany. Bo w tej chwili nie był.
Witold Drożdż: Rzeczywiście nie ma sensu szukać winnych wśród poprzedników, choć faktem jest , co przyznał pan minister Grupiński w wywiadzie w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" - rzeczywiście struktura zarządzania kryzysowego w naszym państwie nie jest na tyle sprawna i nie odpowiada wyzwaniom, przed jakimi stoimy. I w tym zakresie również bardzo intensywne prace w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji są prowadzone. Tę strukturę niestety musimy odbudować. Ja pamiętam sprzed ośmiu, dziesięciu lat, struktura zarządzania kryzysowego działała wówczas bardzo sprawnie. Dziś, z przykrością musimy powiedzieć, tak nie jest. Mamy sytuację, w której musimy zareagować i unikając koncentrowania się na tym, kto zawinił, kto spowodował że te mechanizmy związane z zarządzaniem kryzysowym nie działają, jak powinny, staramy się reagować na tyle elastycznie, na ile to jest możliwe.
Igor Janke: Jednak przyznał pan, że te mechanizmy nie działają tak, jak powinny.
Witold Drożdż: Można powiedzieć, że to widać gołym okiem. Natomiast to nie oznacza, że służby nie działają, że to co leży w gestii poszczególnych resortów nie jest wykonywane.
Igor Janke: Co należy zrobić, żeby do takich sytuacji nie dochodziło? Żeby tak niewielka grupa zawodowa nie paraliżowała życia w dużej części państwa?
Witold Drożdż: Na pewno wszelkie tego typu sytuacje konfliktów społecznych muszą być znacznie szybciej monitorowane i spotykać się ze znacznie szybszymi odpowiedziami ze strony odpowiednich resortów. To z jednej strony. Z drugiej strony te procedury związane z zarządzaniem takimi sytuacjami muszą zostać usprawnione. I po trzecie, ale to niestety wymaga pewnego czasu, ale liczonego bardziej w tygodniach niż miesiącach - muszą po prostu krok po kroku być rozwiązywane pewne problemy systemowe. Dzisiejszy protest celników to jest efekt wieloletnich zaniedbań. Ten problem musi zostać rozwiązany systemowy po to, żebyśmy za miesiąc czy kwartał nie mieli podobnej sytuacji jeśli chodzi o celników czy jakąkolwiek inną grupę zawodową.
Igor Janke: Ale co konkretnie powinno się stać, żeby to działało?
Witold Drożdż: Pyta pan o celników konkretnie?
Igor Janke: O taką sytuację, kiedy jedna grupa zawodowa jest w stanie zablokować granice czy lotnisko, co zdarza się przecież nie tylko w Polsce. Jak możemy temu przeciwdziałać? Poza tym, że powinno rozmawiać, rozumiem, że tutaj akurat rząd Tuska próbuje to robić.
Witold Drożdż: Tak. Pan premier w rozwiązanie tego problemu zaangażował się osobiście. Jest to sytuacja w pewnym sensie bez precedensu, ale też powaga sytuacji jest taka a nie inna.
Igor Janke: Ale czy państwo też nie powinno pokazywać swojej siły? Jako przykład ekstremalny przypomnę postawę byłego ministra spraw wewnętrznych Ludwika Dorna, który wsławił się tym, niezbyt dobrze przyjętym powiedzeniem, że lekarzy, którzy nie będą leczyć, wsadzi w kamasze. To oczywiście nie było zbyt eleganckie. Ale ja myślę, że też obywatele oczekują tego, że państwo, jeżeli jakaś ważna grupa zawodowa nie wykonuje swojej pracy na rzecz większości społeczeństwa, to państwo musi ją zdyscyplinować.
Witold Drożdż: Na pewno obywatele nie oczekują, że przedstawiciele administracji rządowej będą formułować jakieś groźby, w dodatku bez pokrycia. To hasło z lekarzami do kamaszy jest takim dobrym przykładem. Społeczeństwo oczekuje skutecznego działania, mądrości i spokoju w działaniu rządzących i jestem przekonany, że właśnie taki styl polityki dziś obserwujemy i będziemy obserwować. Na pewno nie chciałbym prezentować jakichś scenariuszy rozwiązań siłowych takich sytuacji.
Igor Janke: Ale dlaczego nie? Jeżeli grozi nam blokada Warszawy, to ja oczekuję.
Witold Drożdż: Ale tej blokady wczoraj nie było i głęboko wierzę, że też dzisiaj nie będzie.
Igor Janke: Ale ja bym nie chciał, żebyśmy tylko musieli wierzyć i sobie ufać. Ja chciałbym mieć pewność, że jeśli ta nasza wiara zawiedzie i znajdą się źli ludzie, którzy zablokują, to że państwo zareaguje i doprowadzi sytuację do porządku.
Witold Drożdż: Po stronie służb policyjnych były uruchomione wczoraj procedury prewencyjne, które zapewne zapobiegłyby tej blokadzie Warszawy. Natomiast pan premier Schetyna zaprosił na rozmowę przedstawicieli przewoźników i w ciągu godzinnej, bardzo konstruktywnej rozmowy udało się przekonać naszych partnerów społecznych, że taka blokada Warszawy nie ma najmniejszego sensu w tej sytuacji. Rozumiem, że o to pan pyta. Z jednej strony musimy rozmawiać, proponować konkretne rozwiązania sytuacji. Z drugiej strony oczywiście odpowiednie do tego służby muszą być przygotowane na sytuacje kryzysowe. Jeżeli pyta pan o blokadę Warszawy, wczoraj policja była przygotowana także na scenariusz negatywny. Na szczęście do niego nie doszło. Natomiast nikt nikogo nie straszył wczoraj.
Igor Janke: A co się stanie, jak zadziała państwo, jeżeli jednak do tej blokady, nie dzisiaj, ale jutro albo za dwa miesiące dojdzie?
Witold Drożdż: Wówczas zadziałają odpowiednie służby, zgodnie z właściwymi procedurami. Jestem przekonany, że ta reakcja będzie zgodna także z potrzebami społecznymi. Natomiast naprawdę ostatnią rzeczą, jaką powinniśmy dziś mówić czy robić to jest prezentowanie takich scenariuszy, które jak rozumiem, mają sugerować chęć siłowych rozwiązań.
Igor Janke: Ja nie chcę, żebyśmy cokolwiek sugerowali tylko przygotowali się na scenariusz A, B i C.
Witold Drożdż: To gwarantuję, że jesteśmy gotowi, że to nie jest tak, że poprzestajemy tylko na wierze i rozmowach. Poza wiarą i chęcią dialogu działają też odpowiednie procedury i na pewno możemy być tutaj spokojni, że państwo w tej jednej z najistotniejszej funkcji w zakresie dbania o porządek publiczny także wywiąże się że swoich obowiązków.
Źródło: TOK FM